Niby prosta zasada, co nie?
Ludziom można tłumaczyć, mówić, prosić. I nic sobie z tego nie robią.
Ludziom można tłumaczyć, mówić, prosić. I nic sobie z tego nie robią.
Śmieci w las, bo tak prościej, taniej, szybciej. A mamy przecież odbiór śmieci w każdej gminie. Więc w czym problem?
Jak nie jest to problem z głową, to pozostaje nam nasza stara TRADYCJA!
Z dziada pradziada musiał taki jeden z drugim być świadkiem jak wszystko, co niepotrzebne idzie won do lasu.
Mógłby przestać śmieci, zarówno ten drugi jak i ten pierwszy. W końcu Unia, cywilizacja, recykling.
A gdzie tam!
Jak nie jest to problem z głową, to pozostaje nam nasza stara TRADYCJA!
Z dziada pradziada musiał taki jeden z drugim być świadkiem jak wszystko, co niepotrzebne idzie won do lasu.
Mógłby przestać śmieci, zarówno ten drugi jak i ten pierwszy. W końcu Unia, cywilizacja, recykling.
A gdzie tam!
Jakoś tak się złożyło, że siedząc nad potokiem usłyszałem: "A taki turyst, Panie, to jeden z drugim nie lepsi. Papierki po batonikach, butelki, puszki. Przecie zjadł, wypił, co będzie resztę do dom woził. W krzak i po sprawie. Albo srajo, Panie, prawie na szlaku. Nie zakopio, no bo po co."
Wstyd mi trochę się zrobiło, bo do turysty jakoś się poczuwam. Całą tą rozmowę pan Roman zaczął, bo zobaczył, że do plecaka miałem przypięty worek wypełniony w połowie śmieciami zebranymi na szlaku. Póżniej przyznał, że słyszał, od innych, że czasem ktoś zbiera. Ale dla Romana to były mżonki. "Czyściciel w Polsce jest jak Yeti w Himalajach - każdy słyszał, nikt nie widział. Powiem babie, to walnie po lbie, żem znów pił. No nie uwierzy".
Swoją drogą po zejściu do JednejTakiejDługiejWsi miałem problem z pozbyciem się worka - nikt nie przewidział, żeby postawić gdzieś ogólnodostępny kosz na śmiecie.
Swoją drogą po zejściu do JednejTakiejDługiejWsi miałem problem z pozbyciem się worka - nikt nie przewidział, żeby postawić gdzieś ogólnodostępny kosz na śmiecie.
Przepis na bycie Yeti jest prosty - wychodząc na szlak zabierasz worek, troczysz do plecaka i to co znajdziesz po drodze zwyczajnie pakujesz do środka. Zazwyczaj to wiele nie waży.
I daje +100 do many i zdziwiony wzrok obsługi schroniska.
Na szlaku dzieciakami to można nawet konkurs zrobić - kto da radę więcej zebrać. Bez zakupu lodów dla sprzątających się nie obejdzie, ale czym jest tych parę złotych, skoro robi się coś dobrego?
I daje +100 do many i zdziwiony wzrok obsługi schroniska.
Na szlaku dzieciakami to można nawet konkurs zrobić - kto da radę więcej zebrać. Bez zakupu lodów dla sprzątających się nie obejdzie, ale czym jest tych parę złotych, skoro robi się coś dobrego?
ps. Rzadko bywa, że nie mam nic w worku.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz